czwartek, 17 września 2015

Rozdział 15

BANG BANG, WIELKI POWRÓT, BITCH!
~*~
- To niesamowite! – zawołała wesoło Mineko, gdy tylko wszyscy Yosokage zgromadzili się w pokoju przyszłego małżeństwa, przyglądając się synowi Hokage. Po za paroma wyjątkami nikt nie mógł oderwać wzroku od maleństwa, a natomiast ten ciągle śmiał się, gdy widział coraz to nowe osoby.
- Czy on nie jest słodki? – spytała Sakura, stojąc z Grimmjowem na uboczu i rozpływając się na temat małego Uzumakiego całą ich rozmowę.
- Jest, jest. – odpowiedział wymijająco. – Nie ruszysz się stąd teraz wcale?
- Co masz na myśli?
- Moglibyśmy się gdzieś przejść, choćby nawet do biblioteki. – odparł Grimmjow.
- Od kiedy ci zależy na tym byśmy byli sam na sam? – spytała Sakura, unosząc jedną brew do góry.
- Dobrze wiesz od kiedy. – W jego turkusowych oczach błysnęły iskierki radości, a ona uśmiechnęła się z politowaniem, choć mówiąc szczerze sama czuła do niego pewien pociąg od feralnego momentu. Okazał się on być dobrym flirciarzem, a co najdziwniejsze pociągającym mężczyzną, przez chwilę zaczęła się zastanawiać czy może on nie mógłby być tym facetem na stałe, lecz szybko się oprzytomniała. Nawet jeśli by coś wyszło to ich związek byłby kruchy i burzliwy, a ona nie lubiła żyć w ciągłym stresie. Mimo wszystko chciała spróbować.
- No to wyjdź z jakąś inicjatywą? Wiedz, że oczekuję od ciebie naprawdę dobrego pomysłu, nie jakiejś zwykłej kolacji lub napicia się w barze. – powiedziała dobitnie, a ona zaśmiał się i posłał jej rozbawione spojrzenie.
- Przyjmuję wyzwanie, poczekaj do wieczoru, pokażę ci wtedy moją duszę romantyka i od razu rzucisz mi się w ramiona. – szepnął jej na ucho i niemal od razu wyszedł z pomieszczenia, a mijając ludzi mówił wszystkim jakie to cudowne dziecko tych Uzumakich.
Haruno odprowadzała go wzrokiem, myśląc co on takiego planuję. Uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że i tak zapewne będzie zadowolona.
- To jak? – wzdrygnęła się, gdy usłyszała tuż obok siebie głos Hinaty. Pojawiła się tak znikąd! - Flirt?
- Chyba tak, mam dziś z nim „romantyczny wypad”. – powiedziała, nadal mając kąciki ust uniesione w górę.
- To nieźle, powodzenia, Saki! – Puściła jej oczko.
~*~
Po paru chwilach w końcu Naruto i Ino zostali sami ze swoim dzieckiem. Leżeli na łóżku, a w środku spał ich maluszek. Przyszła pani Uzumaki nie mogła oderwać od niego wzroku, z resztą Hokage również był zapatrzony w niego jak w obrazek. W końcu jednak oboje szczęśliwi przenieśli wzrok na siebie.
- Przepraszam, że nie będę mógł spędzać z wami tyle czasu, ile powinienem. – szepnął, by nie obudzić malca. Pomimo szczęścia z spełnionego marzenia, czuł też smutek. W końcu zyskał tytuł jaki mu się śnił, w końcu mógł chronić wioskę, jednak miał trudności z spędzaniem czasu z rodziną, pomimo, że starał się jak mógł. Cały czas musiał pozostawać na łaskę wioski, lecz nie mógł na to też narzekać. Sam się na to pisał, a jako mężczyzna powinien dać sobie radę.
- To nie twoja wina, Naruto. – Ino uśmiechnęła się pobłażliwe, kładąc dłoń na jego policzku i gładząc go delikatnie. Naruto złapał za nią i wtulił się twarzą bardziej, chcąc poczuć jej dotyk. Kochał ją, on ją naprawdę kochał jak nikogo innego. Nie wyobrażał sobie bez niej życia, nawet nie wiedział jak to było możliwe, że dawał sobie radę bez niej kiedyś. Jak to możliwe, że nie zwracał na tą piękność uwagi? Ale jednak los chciał, by w końcu byli razem i to teraz ona napędza całe jego życie. No i jego syn.
- Dziś muszę wyjechać do wioski, Kage innych wiosek uważają, że się rozleniwiłem, po za tym mówiłem ci, że cały czas mamy trzymać pewną wioskę pod okiem. Muszę wrócić.
Ino głośno westchnęła, zamykając oczy na krótką chwilę, by przyswoić sobie informację i wymyśleć wyjście z tej sytuacji.
- Ja i Minato pojedziemy z tobą. – powiedziała. – Dziecko nie może spędzać w obcej wiosce tyle czasu, po za tym czas, by poznał resztę.
- Wiesz, że podróże są niebezpieczne, lepiej żebyś…
- To ile mam tu siedzieć? Aż on będzie większy? Będę miała twoją ochronę, ja jestem medykiem, a po za tym Mineko nie puści nas tak po prostu.
- I tak wiem, że cię nie przekonam, więc niech ci będzie. – powiedział z uśmiechem i nachylił się ku niej, by ją ucałować w czoło. Spojrzeli na siebie z iskierkami szczęścia w oczach i obejmując się, tak by Minato było wygodnie, usnęli obok swojego synka.
~*~
Hinata pakowała walizki, po to by razem z Uzumakim wyruszyć do wioski. Co prawda nie nastąpiło nadal uroczyste zaprzysiężenie paktu, jednak Mineko zgodziła się, by to Sakura uczestniczyła w wydarzeniu zastępując Naruto. Hyuga również postanowiła wyjechać z powodów tych samych. Anbu nie może pozostać na długo bez dowódcy, a tym bardziej, że wkrótce Hinata planowała długi urlop, dlatego teraz zamierzała wziąć się do pracy.
W jej pokoju siedziała Tamiko, przyglądając się jej z grymasem wymalowanym na jej ładnej buzi.
- Serio musisz wyjeżdżać, Hina?
- Przepraszam cię, ale muszę wziąć się do pracy, po za tym Kiba sobie nie da rady beze mnie tak długo. – Posłała przyjaciółce uśmiech, który nie został odwzajemniony, przez ciągle wykrzywiającą jej twarz złą minę. Hyuga zaśmiała się tylko cicho na dziecinne postępowanie przyjaciółki, lecz gdy spojrzała kolejny raz zauważyła, że teraz jej oczy jakby posmutniały.
- Coś się stało?
Przeniosła na nią wzrok i rozłożyła się wygodnie na łóżku, splatając na brzuchu dłonie. Hinata ułożyła się obok niej, patrząc na nią wyczekującą. Nie lubiła naprzykrzać się ludziom, więc zawsze cierpliwie czekała, aż sami z siebie to wyrzucą.
- Bo widzisz… pamiętasz może Motokiego?
- To ten Chikage? Ten sam, który przyszedł po ciebie pijaną? – spytała, na co ta kiwnęła głową.
- On… już od pewnego czasu strasznie mi się podoba… - wydusiła z siebie cicho, a Hyuga uśmiechnęła się lekko.
- To chyba dobrze, nie?
- No właśnie, czasem mam wrażenie, że zachowuję się w stosunku mnie jak do innych kobiet, na przykład do Suzue - Hinata domyśliła się, że chodzi o białowłosą Kukikage – i zastanawiam się czy mogłabym w ogóle ośmielić się pomyśleć, że się mu podobam, ale tak… nie jak każda kobieta, tylko tak inaczej.
- Mówisz, że to typ podrywacza? – Kiwnęła głową. – Nie wiem co powiedzieć. Nie znam cię na tyle długo i nie przebywam w twoim środowisku, bym mogła zobaczyć jak on się zachowuję, jednak… miałam trochę podobną sytuację. Zanim byłam z Kibą, on tylko mi się podobał, ale nie zamierzałam tego zaczynać ponieważ parę razy widziałam go z inną kobietą, mimo wszystko dałam mu szansę by zobaczyć, czy jednak pomyliłam się co do niego. I się udało, sprawa wyjaśniona, ta kobieta to jego siostra, a jedyna osoba, którą kocha to ja, a więc nic nie może cię powstrzymać przed spróbowaniem, nawet nie wiesz jakie absurdalne rzeczy mogą się rozwiać, gdy spróbujesz.
Tamiko milczała przez dłuższą chwilę, przyswajając sobie jej słowa, a gdy w końcu zamknęła oczy i głośno westchnęła, jej kąciki ust strzeliły w górę.
- Spróbuję! – zdecydowała, a Hyuga uśmiechnęła się promiennie.
- No i tak trzymaj!
~*~
Strasznie pusto było teraz bez Hinaty. Tenten nawet nie miała przyjemności z patrzenia jak Neji wylewa siódme poty, gdy sprząta mieszkanie i gotuję obiady, czasem to było zabawne, gdy rzucał jakimś śmiesznym tekstem, które zwykły powtarzać gospodynie. Wtedy Tenten wybuchała gromkim śmiechem, a Neji czerwienił się, zdając sobie sprawę co wygaduję.  Miał już dosyć tego zakładu, ta praca rzeczywiście była męcząca, a do tego urażała jego kruchą dumę. Dzisiaj jak zawsze robił śniadanie. Tenten od czasu zaręczyn spędzała czas praktycznie cały czas w posiadłości kuzynostwa, ale jeszcze na głos nie padł pomysł przeprowadzki. Dzisiaj miała wolne, a Neji też nie miał misji, a trening może przełożyć, więc miał również wolne.
Postawił jej talerz z omletem i herbatę i po chwili usiadł z tym samym naprzeciw niej.
- Neji… tak sobie myślałam…
- Przeprowadzka? – przerwał jej, pałaszując omlet. Cały Neji! Jak zawsze czyta ludziom w myślach. – Również to rozważałem i nie ma sensu byśmy mieszkali oddzielnie i tak praktycznie tu mieszkasz.
- No właśnie, a jako, że mam dziś wolne, to może zajmiemy się tym po śniadaniu?
- Dziś? Kurczę, muszę zrobić pranie, jeszcze umyć naczynia, bo wczoraj oczywiście nikt po sobie nie zmył, ani ty, ani Lee, ani Gay…
- Lee i Gay byli gośćmi… - wtrąciła cicho Tenten, ale Neji nie zwrócił na nią szczególnej uwagi i dalej się nakręcał.
- …a do tego przecież jeszcze odkurzę pokój Hinaty, potem będziecie miały pretensje, że przegrałem zakład, bo czegoś nie zrobiłem!
- Dobrze, dobrze… dzisiaj masz ode mnie wolne od obowiązków, pasuje? Dzisiaj zakład się nie liczy?
Taksował ją spojrzeniem, zastanawiając się czy to nie postęp. Kto jak kto, ale Neji Hyuga nie cierpiał przegrywać, nawet jeśli chodziło o tak nieważny zakład.
- Ok, to jak zjemy śniadanie idziemy do ciebie po rzeczy? – powiedział w końcu.
- Tak! – odparła z uśmiechem.
~*~
Wkrótce stali spakowani przed centralą. W ekipie pożegnalnej znaleźli się wszyscy Yosokage oraz Sakura i Grimmjow. Mineko dobrze zadbała, by podróż przebiegła komfortowo i bezpiecznie, w końcu podróżowanie z noworodkiem to ciężki orzech do zgryzienia.
- Sakura, postaraj się nie przynieść nam wstydu. – powiedział Naruto, żegnając się z Haruno.
- O to się nie martw, młotku, gorszego niż ty wstydu wiosce nikt nie może przynieść. – odparowała z uśmiechem, na co reszta się zaśmiała.
Wkrótce Naruto poszedł żegnać się z resztą Kage, Grimmjow stanął na uboczu, a Sakura podeszła do Ino i Hinaty. Yamanaka trzymała na rękach Minato, który z wielkimi oczami przypatrywał się swojej mamie.
- To jak z Grimmjowem? – spytała Hinata.
- Nie wiem, jutro mam randkę. – powiedziała Sakura i uśmiechnęła się lekko.
- Randkę? Z Grimmjowem? Myślałam, że dalej sobie skaczecie do gardeł. – zdziwiła się Ino.
- Owszem tak było, ale mały incydent coś zmienił w naszych relacjach, jakoś nie potrafię się z nim nie droczyć, więc myślę, że akurat ta część pozostanie nie zmienna.
- Miejmy nadzieję, że to będzie już twoja ostatnia przygoda miłosna. – powiedziała Hinata, wzdychając głęboko.
- Wątpię, ale zawsze można spróbować.
Po długim żegnaniu się w końcu wioska liścia ruszyła w stronę swojego domu, po tym odbyła się kolacja i Mineko wytłumaczyła Sakurze, że pojutrze ma się odbyć uroczysty pakt pokojowy. Wytłumaczyła jej, że to krótka ceremonia, która odbędzie się na dziedzincu centrali. Wszyscy ludzie będą widzieli jak podają sobie dłonie i podpisują papierek. W końcu Haruno postanowiła iść do pokoju, ale Grimmjow uznał, że idzie przygotować wszystko do randki i się gdzieś ulotnił. Wiedziała, że jej obowiązkiem było pilnowanie go, ale mimo wszystko postanowiła mu zaufać.
~*~
Nie wiedziała czego się spodziewać, gdy Grimmjow przyszedł w końcu do ich pokoju, oznajmiając, że lepiej by się przyszykowała. Poszła, więc do łazienki i tam przesiedziała pół godziny, poprawiając makijaż, fryzurę i wpatrując się głównie w odbicie, zastanawiając się czy dobrze wygląda. Dawno tak nie przejmowała się randką jak teraz, zdarzały się takie momenty, ale większość przyjmowała luźno, przez co czuła się nieco obco. Przed nim było parę facetów o których myślała poważnie, lecz wszyscy polegli i nieco obawiała się, że on również ją zawiedzie. Nie lubiła uczucia, gdy nadzieja pryska. Parę spotkań i zapewne będą parą.
Wyszła, a Grimmjow podniósł się z łóżka z zirytowaną miną, jednak zaraz uśmiechnął się w jej stronę. Złapała go za ramie, które w jej stronę dyskretnie wystawił i prowadził ją przez cały zamek w nieznajome miejsce.
- Gdzie idziemy? – spytała w końcu, nie wiedząc już w jakiej części zamku się znajdują.
- Miałem cię zaskoczyć, więc lipa by była jakbym ci teraz powiedział.
Westchnęła, jednak postanowiła przyznać mu rację. Powoli szli w nieznanym jej kierunku, mijając bary, restauracje, kina i inne oklepane miejsca na randki. W duchu cieszyła się, że nie wybrał jednego z takich miejsc. Chciała, żeby ją zaskoczył, ale z drugiej strony strasznie ją to zżerało. Zastanawiała się jakie wybierze miejsce na randkę.
Cały czas rozmawiali. Dość normalnie, Grimmjow opowiadał jej o sobie i swoim dzieciństwie, choć wiedziała, że pomija niektóre sprawy. Wcale mu się nie dziwiła, sama również mówiła o swoim życiu, nie wspominając o Sasuke lub innych przykrych sprawach. Nie chciała by jej zapewne, przyszły chłopak patrzył na jej przyjaciela jak na wroga. Wolała by nie wiedział co między nimi zaszło.
Zaczęli wychodzić z terenu zabudowanego, szli piaszczystą drogą w nieznaną Sakurze stronę. Zazwyczaj wędrowała tylko po barach i straganach, nie zapuszczała się dalej. Dotychczas starała się mu ufać, ale kiedy zobaczyła duży, ciemny las nieco powątpiła i stając, uniosła jedną brew do góry, patrząc na niego podejrzanie.
- Co ty planujesz? – spytała, chcąc nie zabrzmieć ostro.
- Wyluzuj, zaraz zobaczysz, jak chcesz możesz mnie zakuć albo coś takiego, ale wtedy już nie będzie tak romantycznie. – Uśmiechnął się do niej, ukazując szereg białych zębów, na co ona tylko wywróciła oczami. W końcu zdecydowała się mu nieco zaufać i ruszyła za nim, lecz przy tym wyostrzyła swoją czujność, obserwując bacznie każdy jego ruch. Było to najwidoczniej niepotrzebne, bo wkrótce ujrzała nieco zarośniętą plażę i jezioro. Najwidoczniej nikt tu nie przychodził, choć było tu dość ładnie. Sakurze, aż się oczy zaświeciły, widząc piękną scenerie. Następnym co zobaczyła był koc i na nim poduszki i jakieś jedzenie. Gdzieś obok leżał przykrycie, najwidoczniej Grimmjow przewidział, że może być im zimno.
- I co powiesz? – spytał, biorąc ją delikatnie za rękę i prowadząc w stronę „pikniku”.
- Muszę przyznać, że wywarłeś oszałamiające wrażenie. Jestem w szoku. – wydusiła z siebie. – Naprawdę masz w sobie duszę romantyka, tego nie przewidziałam.
- Taki już jestem. – powiedział i usiedli. Grimmjow do jedzenia zrobił zwyczajne kanapki, co było trafnym pomysłem, gdyż Haruno nie miała jakoś ochoty na wymyślne dania. Poczuła się również jak nastolatka, tego typu randki miała również, ale kiedy miała jeszcze „naście” lat. Czuła się naprawdę fantastycznie, w tym momencie naprawdę pomyślała, że być może jest w stanie zbudować coś z Grimmjowem. Choćby na chwilę.
Grimmjow przyniósł wino i kieliszki, a więc śmiali się i rozmawiali przy tym wesoło, czasem dogryzając sobie w niektórych sprawach. Atmosfera była naprawdę niepowtarzalna, zapewne oboje wiele by dali, by tak mogłoby być zawsze. Znali się od niedawna, zaczynając całą znajomość kłótnią, ale po jednym niewinnym flircie niemal wszystko się odmieniło. Ich relacje w dużym stopniu się ociepliły, co mile ją zaskoczyło.
Zbliżali się do siebie powoli, jakby nieco speszeni, aż w końcu Grimmjow objął Sakure, a ta wtuliła się w jego tors. Rozmowa nieco przycichła, czasem wymieniali się jakimiś uwagami, ale oboje byli nagle jacyś zamyśleni. Grimmjow delikatnie głaskał jej skórę głowy, co było miłą pieszczotą. Niemal zapomniała jak to jest mieć motyle w brzuchu, ale przy tym mężczyźnie mogła odczuć coś innego niż pożądanie.
- Chciałbym cię pocałować. – powiedział w pewnym momencie, na co Haruno zaśmiała się cicho.
- Więc dlaczego tego nie robisz?
- Bo nie chcę cię tak łatwo zdobyć, czuję, że nie jesteś tego typu kobietą. Chcę się o ciebie postarać.
- Czyli masz jakieś plany ze mną? – Haruno naprawdę mile zaskoczyły słowa Grimmjowa. Zachował się jak stuprocentowy mężczyzna, chcąc powoli do niej dotrzeć. A do tego wyraził zainteresowanie ją, ten wieczór chyba nie mógł być lepszy, jeśli odpowie na te pytanie tak jak powinien, to będzie szczyt marzeń.
- Nie wiem co będzie dalej, ale najprawdopodobniej tak. Polubiłem cię jako człowieka i kobietę, więc nic nie stoi na przeszkodzie, ale za mało się znamy, by być razem. Chce cię dłużej poznać, chcę spędzić z tobą więcej czasu, a kiedy oboje będziemy już znali siebie na wylot i się nie wystraszymy to spróbujemy.
- Nie wiem jak to robisz, ale mówisz wszystko co chciałabym usłyszeć.
- To dziwne, bo zazwyczaj kobiety mi mówiły, że kompletnie ich nie rozumiem.
- Ja jestem nieco inna niż reszta kobiet.
- I to również mi się w tobie podoba.
Oboje nagle zamilkli, ale nie była to krępująca ciszy. Wtuleni w siebie czuli, że nie muszą już nic mówić. Czuli, że teraz lepiej po prostu wsłuchiwać się w oddech tej drugiej osoby, kiedy w końcu znużył ich sen, usnęli w swoich ramionach otuleni kocem, a nad nimi chyliło się niebo pełne gwiazd, oświetlając ich twarze.
~*~
Bożeeeee jutro obóz ;____; Boję się ;___;
A na to opowiadanie nie mam żadnego pomysłu i żadnego rozdziału w zanadrzu ;___; Przez cały rok była olewka i myśl "Pff jeszcze mam prawie rok" ;___;
Myślę, że wytrzymacie ze mną, postaram się dla osób, które może czytając to opowiadanie napisać je sensownie i skończyć tak jak powinno, ale myślę, że będzie ono krótkie, a bynajmniej do czasu, kiedy wena mnie najdzie, może i mam parę pomysłów, ale jakoś trudno mi je wcielić ;___;
Liczę, że jakoś dotrwacie, przepraszam z góry za brak wielu notek, bo na pewno pojawiać się będą dłużej, ale będą się pojawiać, mam jedną akcję zaplanowaną, postaram się ją wykorzystać, po niej może zrobię jeszcze jedną i chyba koniec ;___; Przede wszystkim to romans, więc musi się jeszcze parę paringów rozwinąć: SakuGrimm, SasuKari i ShikaTema, a także dopieszczać te starsze ;)
Wybaczajcie mi me grzechy, a ja wam wysyłam gorące pozdrowienia i buziaczki :*

środa, 17 września 2014

Zawieszam na rok.

Tak, drodzy państwo zawieszam na rok.
Mam trzy blogi o Naruto - Jak Wybierać w Życiu, ten i Historia 5 kunoichi.
Później pojawiają się dwa blogi z one-shotami- Dla przyjaciół się nie umiera i Trzy po*ebane dziewczyny.
Aż w końcu Natalia próbuję coś tu napisać i zdaję sobie sprawę, że tak nie można.
Wiem, że powrócę do tego bloga, bo ja długo nie wytrzymam jak jakiegoś nie dokończę i będzie leżał bez słowa, więc macie moje słowo.
Tak, za rok, ponieważ podejrzewam, że wtedy mniej więcej skończy się moja przygoda z pierwszym blogiem- Jak Wybierać w Życiu. Drugi blog- Historia 5 kunoichi, również zawieszam. W tym czasie. Odświeżę fabułę, napiszę parę rozdziałów i wrócę za rok.
Wiem, że to moja wina, że tego bloga spotyka co spotyka, bo to ja narzuciłam na swoje barki tyle pracy, a potem najzwyczajniej w świecie nie dałam rady, ale nie chcę i nienawidzę blogów zostawiać, więc na bank powrócę. Możliwe, że nawet wcześniej, ale dopiero wtedy, kiedy będę miała wszystko zaplanowane, napisane i poukładane.
Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i żegnam :) .!

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 14

Sorry za długą nieobecność znowu...
~*~
Noc jest naprawdę zimna.
Pomyślała Mineko wychodząc na swój balkon. Miała na sobie czerwoną sukienkę na ramiączka, sięgającą do kolan i przezroczysty szal. Jej czerwone włosy zwykle związane, były teraz rozpuszczone, a wiatr rozwiewał je jak chciał. Zamknęła oczy i zatrzęsła się lekko. Zrobiła głęboki wdech, czując w płucach wieczorne powietrze. Powinna wracać do pokoju, jeśli się przeziębi, to nie będzie za ciekawe. Odwróciła się na pięcie i dwoma krokami dotarła do drzwi. Już naciskała klamkę, kiedy...
- Mineko! - Usłyszała szept Taisuke, tuż na karku. Przeszedł ją dreszcz, który sparaliżował jej ciało, jednak po niespełna sekundzie odwróciła się zdziwiona. Nikogo jednak nie zobaczyła. Podeszła do balustrady i rozejrzała się na boki. Nic nie zobaczyła. Miała już się odwracać, kiedy poczuła czyjeś ręce oplatające jej talie. 
- Nie powinnaś siedzieć w taką zimną noc w samej pidżamie. - mruknął Taisuke, przykładając wargi do jej szyi. Mineko przeszedł taki dreszcz, że myślała, że zaraz eksploduję. Obejmował ją, a ona stała jak sparaliżowana, nie mając sił by odwrócić choćby głowę. On przysunął swoje ciało bliżej i odwrócił ją w swoją stronę. Teraz stali twarzą w twarz. Sami. Nikt ich nie mógł zobaczyć. Nikt im nie mógł przeszkodzić. Po raz pierwszy znalazła się tak blisko niego. Po raz pierwszy poczuła coś silniejszego niż zazwyczaj, gdy przy niej stał. W końcu odważył się na jakiś krok.
- Taisuke... Co ty tu robisz?
Nim się obejrzała puścił ją i znalazł się niecały metr dalej.
- Wchodzimy do środka czy będziemy tu marzli?
Zamrugała oczami, po czym szybko odzyskała kontrolę nad swoim ciałem. W mgnieniu oka wyminęła go, jeszcze raz wdychając w nozdrza jego perfumy, po czym stanęła obok drzwi.
- Jasne, wchodź. - Otworzyła je, po czym szybko wmaszerowała do środka, a on niczym cień zrobił to samo.
Teraz już sama nie wiedziała jak ma się zachować. Przez chwilę nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa, lecz wkrótce znowu odzyskała swoją pewność siebie. Podeszła do szafki, gdzie trzymała swoje wina, które tak uwielbiała pić na samotny wieczór.
- Napijesz się?
Kiwnął głową, a Mineko szybko wyjęła dwa kieliszki, które postawiła na stoliku, przy którym (nawet nie zauważyła kiedy) usiadł Taisuke. Spośród różnych butelek wybrała te półsłodkie, średnio mocne. Nalała im, po czym przysiadła się i nawet nie czekając na Taisuke, wzięła duży łyk z kieliszka.
- Więc? - spytała, gdy połknęła alkohol. - Po co przyszedłeś?
Wzruszył ramionami. Bynajmniej tak się jej zdawało, bo w pokoju panowała ciemność. Jedynie dość mocne światło oświetlało połowę pokoju, w której oni akurat nie byli.
- Nie wiesz? Zazwyczaj zawsze masz jakiś powód. Myślałam, że... - Urwała, gdy usłyszała, że wstał z krzesła. Rozszerzyła swe źrenicę, gdy oparł swe dłonie o jej barki i przybliżył swą twarz tak blisko, że prawie stykali się nosami. On ją naprawdę zaskakiwał. Raz był chłodny i niedostępny, a drugi raz potrafi zachować się jak romantyk, wejść przez balkon i wypić z nią kieliszek wina.
- Nie igraj ze mną. - powiedziała stanowczo i przekręciła głowę w bok.
- Nie igram.
- Daj spokój. Wchodzisz tu i zachowujesz się kompletnie tak jak nie powinieneś, po tym co mi powiedziałeś w ogrodzie. Przeczysz samemu sobie? To nie w twoim stylu.
- Widocznie tak na mnie działasz.
Westchnęła, a jej policzki oblały się większym rumieńcem niż do tej pory.
- Przynieś mi butelkę mocnego, bo mnie szlag zaraz strzeli.- Uśmiechnęła się słabo.
- Wolałbym gdybyś teraz była trzeźwa.
- A co chcesz zrobić?
W tej samej chwili zbliżył się swoimi ustami do jej i ledwo wyczuwalnie je musnął. Mineko przełknęła głośno ślinę. Nie mogła tego wytrzymać. Choć było ciemno można było spostrzec na jego twarzy cień uśmiechu. Go to oczywiście bawi! Bawi go, że kiedy on ją dotyka, to nie może się ruszyć. Bawi go jej słabość.
- Ty dupku. - wymsknęło się jej, a potem spojrzała na niego swoimi złotymi oczami, w których błysnęła chęć zrewanżowania się. Nawet nie zdążył odgadnąć co planuję, bo kobieta zanurzyła palce w jego srebrnych włosach i mocno przyciągnęła jego głowę, wpijając się w jego usta. Całowała go namiętnie, a on oddawał pocałunki. Wstała i oboje nie patrząc pod nogi rzucili się na łóżko. Jednak, kiedy tylko ona usiadła na nim okrakiem przestała całować.
Spojrzał na nią zdziwiony.
- Na dziś koniec zabawy. - powiedziała zsiadając z niego.
- Chyba sobie żartujesz? - Wyszczerzył się szeroko.
- Oczywiście, że nie, a teraz wyjdź zanim oskarżę się o molestowanie. - Iskierki rozbawienia tańczyły wesoło w jej złotych oczach.
- Niech ci będzie, ale jeszcze tu wrócę.
- Liczę na to. - powiedziała po czym Taisuke pocałował ją w policzek na znak pożegnania i wyszedł. Po cichym trzasku drzwi rzuciła się na łóżko z szerokim uśmiechem. Znała go od dziecka. Od dziecka go kochała, on ją też. Ale zawsze byli tylko przyjaciółmi.
Była teraz najszczęśliwszą osobą na świecie, no może po za dwójką nowych rodziców.
~*~
Ino obudziła się nieźle wypoczęta. Tuż obok łóżka, na stoliku, stała taca z jedzeniem. Rzuciła się na nią niczym tygrys na swoją potencjalną ofiarę i szybko jej śniadanie zniknęło. Postanowiła, że wstanie i weźmie szybki prysznic i ruszy do swojego maluszka. Musi być głodny,może trzeba go umyć? A może już tam płacze i nikt go nie słyszy!
Yamanaka pchana tymi złymi scenariuszami prawie się zabiła, ślizgając się na mokrych kafelkach. Kiedy wyszła z łazienki i kładła ubrania do szafy, akurat ktoś wszedł do pomieszczenia. To był Naruto.
- Śpieszysz się do dziecka? - spytał, a na jego twarzy wkroczył potężny uśmiech.
- Tak. - powiedziała w biegu i już pędem kierowała się do pokoju, gdzie jest jej maleńki skarb. Naruto dogonił i po chwili razem wbiegli do pomieszczenia, gdzie koło łóżeczka malca spała spokojnie Hinata.
- Pewnie usnęła, pilnując go. - szepnął Naruto.
- Najwidoczniej. - podeszła do kołyski i tam ujrzała malusieńkiego człowieka o bladej cerze i niebieskich oczkach. Miał blond przylizane włoski. Patrzyło na Ino i uśmiechało się do niej. Młodej mamie serce się topiło. Wzięła na ręce swe maleństwo i ucałowała w czoło.
- Naruto jak go nazwiemy?
Uzumaki podszedł do niej i do swojego syna.
- Wiesz... chciałbym, by miał na imię Minato. - powiedział z lekkim uśmiechem.
- To wspaniały pomysł. Prawda, Minato?
~*~
Ale rozdział mega krótki O_O 
Ale nie mam pomysłu, a muszę tu powrócić i to w szybkim czasie. Strona bohaterowie została odświeżona i wgl,więc możecie ją sobie obejrzeć. 
Liczę na to, że może być i następny obiecuje, że będzie o wiele dłuższy.

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 13

Naprawdę nie mam zielonego pojęcia jak opisać poród ;_; i dlatego wam go nie opiszę ;_;
~*~
W pokoju przyszłych narzeczonych zebrało się cztery osoby. Sakura przygotowująca Ino do porodu, mówiąca, że wszystko będzie dobrze. Obok niej siedział Naruto trzymając z czułością jej rękę, a po drugiej stronie Hinata wycierająca jej pot z czoła i pocieszająca przyszłą matkę.
Uzumaki patrzył na Ino z wyraźną troską. Bał się. O nią jak i o dziecko. Byłby bardziej pewniejszy, gdyby malec miał przyjść na świat w terminie takim jaki wyznaczyła Haruno. 
Za to Sakura nie dawała jak zawsze poznać po sobie zdenerwowania. Stała przed Ino z kamienną twarzą i mówiła, aby oddychała. 
Grimmjow stał pod oknem i nawet nie raczył spojrzeć w ich stronę. Przerwali mu jedyny moment, kiedy polubił tą kobietę. Mimo to jednak nie miał im tego za złe. W końcu dziecko im się rodzi, mają prawo robić wrzawę!
~*~
Kilkanaście godzin później po tylu męczarniach Yamanaka w końcu opadła ze zmęczenia na łoże, a Sakura dała jej do ręki dziecko owinięte w biały, aksamitny ręcznik.
- To chłopczyk - powiedziała uśmiechnięta Haruno.
Ino spojrzała na uśmiechniętą twarz dziecka. Obok niej usiadł Naruto wzruszony tym widokiem. Oboje zaczęli płakać. A potem Sakura i Hinata i reszta zgromadzonych w pomieszczeniu. Jedynie Grimmjowowi nie poleciała ani jedna łezka, jednak mimo to uśmiechnął się lekko. 
Zaraz potem malec został przeniesiony do innej sypialni, do której poszła Hinata. Grimmjow i Naruto wyszli i jedynie Sakura została wraz z Ino.
Haruno siedziała na brzegu łóżka i trzymała dłoń blondynki uśmiechnięta od ucha do ucha.
- W końcu mój chrześniak się urodził.
Yamanaka roześmiała się cicho. Miała głęboki worki pod oczami, a rysy jej twarzy jakby się wyostrzyły. Wyglądała jakby postarzała się o parę lat. Jej grzywka jak zawsze zajmowała prawą stronę twarzy, lecz tym razem była postrzępiona. Z czoła znikały powoli kropelki potu, a włosy rozlewała się falami po poduszce.
- Jestem taka szczęśliwa.
- Ja też, a teraz odpoczywaj. - Puściła jej dłoń, która natychmiastowo opadła. Zaraz jej niebieskie oczy zostały zakryte przez powieki. Haruno zasłoniła okna żółtymi żaluzjami i szybko wyszła z pokoju.
Jej szczęście nie mogło być opisane żadnym słowem na tym świecie. To w takim razie co mogli czuć Ino i Naruto? Ona łaziła z wielkim bananem na twarzy, a Naruto pewnie skakał z radości.
Nakierowała swe kroki do swojego pokoju, gdzie wpadła jak oszalała i rzuciła się twarzą na łóżko, machając energicznie nogami i śmiejąc się w poduszkę, niczym nastolatka, z którą umówił się chłopak, który jej się podobał. Grimmjow, który siedział na fotelu, przypatrywał się temu z nie małym zdziwieniem, lecz i rozbawieniem.
- Aż tak się cieszysz, landrynko? - spytał uśmiechnięty. Jej szczęście nawet jego zaraziło.
Podniosła głowę, by spojrzeć na niego z wielkim bananem.
- Tak!
Wstał z fotela by usiąść obok niej na łóżku.
- Chyba trzeba to uczcić, co nie? - spytał ze znaczącym uśmiechem.
- Chyba masz rację!
~*~
Hinata siedziała tuż obok kołyski małego Uzumakiego patrząc na niego z iskierkami radości. Dzieci są takie słodkie! Jak ona bardzo chciałaby mieć już swojego małego, latającego berbecia! Tylko, że ani ona, ani Kiba nie mieli by czasu na wychowanie i zapewnieniu mu wystarczającego zainteresowania z ich strony. Po za tym od niedawna ich związek jest na poważnie, a ona nie może przecież wejść do jego domu od tak i powiedzieć mu "Kochanie, załóżmy rodzinę!". Wiedziała też dobrze, że przez pierwszy powód nawet wtedy, kiedy ich związek już będzie "trwały" nie będzie mogła nawet marzyć o dziecku. Czasem żałowała, że ma tak poważną pracę.
Usłyszała trzask drzwi i odwróciła się, by zobaczyć kto zaszczycił malca wizytą. Ujrzała Tamiko.
- I jak? - spytała szeptem.
- Dziecko jest niesamowicie podobne do tatusia. - powiedziała Hinata, patrząc na malca, który smacznie spał. Miał krótkie, lecz ulizane blond włoski. Mimo to z twarzy- wykapany Uzumaki. 
- A ty co? Pilnujesz potomka Hokage? - Zachichotała i usiadła obok Hyuugi.
- Nie mogę się na nie napatrzeć. Tak bardzo chciałbym mieć dziecko.
- To w czym problem?
- A w tym, że nie miałabym czasu. Jestem kapitanem jednostki Anbu.
- Co z tego? Bierzesz urlop dziewięciomiesięczny i do roboty! - Puściła jej oczko. - Żadna praca nie może ci przeszkodzić w założeniu rodziny!
Hinata zamrugała oczami, przyswajając sobie słowa przyjaciółki. To była naprawdę dobra rada. Dzięki niej nabrała nadziei na to, że może założyć rodzinę i nic nie stoi jej na przeszkodzie.
- W sumie... - mruknęła. - Masz rację! - Uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Oj Hinacia, Hinacia. Co ty byś beze mnie zrobiła? 

wtorek, 24 grudnia 2013

1. Świąteczny bonus

Wesołych świąt ~!

Sakura cała w skowronkach wracała z pracy do domu. Dzisiaj nie brała Grimmjowa, gdyż w sumie nie było jej w domu tylko na godzinkę. Już jutro święta. Naruto powiedział, że ma dla wszystkich mieszkańców wioski jakąś "świąteczną grę".
Uśmiechnęła się pod nosem. Ten idiota jak zawsze wymyśli coś absurdalnego.
Weszła do domu szczęśliwa, że Grimmjow rozpalił, gdyż na dworze było okropnie zimno, a śnieg prószył i prószył, a zimy nie było końca.
Jej nos i policzki były zaczerwienione i do tego ledwo czuła palce!
- Wreszcie jesteś! - w przejściu do kuchni ujrzała Grimmjowa. Ale ten widok nie był normalny... Grimmjow miał na rękach czerwone, świąteczne rękawice kuchenne i fartuch do kompletu. Jego mina jak zawsze była wykrzywiona, jakby nic na świecie mu się nie podobało.
Sakura uśmiechnęła się pod nosem.
- Widzę, że ktoś tu gotował... - mruknęła
Grimmjow zrobił się cały czerwony kładąc ręce na biodra.
- Ktoś przecież musiał zrobić jakieś świąteczne potrawy. Właśnie wyjmowałem kurczaka z piekarnika. - mówiąc to czuł się strasznie skompromitowany.
- Pewnie masz ciepłe te rękawice?
- No, a co?
Podeszła do niego i położyła jego ręce w rękawicach na swoje czerwone, zziębnięte policzki.
- Na dworze jest zimno - mruknęła tylko czując rozchodzące się ciepło.
- Widzę - powiedział z uśmiechem i przyłożył swoje gorące czoło do jej zimnego.
~*~
- Ino -chan ~! - Naruto wleciał do domu niczym... niczym wlatujący do domu Naruto podczas świąt.
- Czego chcesz? - spytała go zła siedząc przy kominku i lulając dziecko - Dziecko chcę spać!
- Ale Ino-chan ~! - mruknął nieco zgaszony
- Nie żadne "Ale Ino-chan" tylko mów co chcesz!
- Bo jutro jest zabawa świąteczna!
- Wiem o tym...
- No i tak pomyślałem, że skoro my nie bierzemy w niej udziału to spędzimy ten czas razem.
- Niby jak? - spytała unosząc brew.
- Zobaczysz. - powiedział tajemniczo - przyjdź około dwunastej do mojego gabinetu...
~*~
Hinata siedziała okryta po szyje kocem w domu Kiby. W dłoniach trzymała ciepły kubek kakaa, z którego ulatywała para, wnosząca do jej nozdrzy przyjemny zapach. Oczy miała lekko przymknięte. Tuż obok niej w kominku trzeszczał cicho ogień. 
- Jest okropnie - powiedziała, gdy Kiba wszedł ze swoim kubkiem i usiadł obok niej. 
- Zima ma też swoje plusy - rzekł upijając łyk kakaa - Można się zahartować i trenować w ziemie co zwiększy efekt twoich technik. 
Hyuuga wywróciła oczami. 
- Ale ja nie muszę trenować... - mruknęła - I jest strasznie zimno i mi się to nie podoba.
- Pogoda nie zmieni się tylko dlatego, bo ty będziesz tego chciała - zaśmiał się ukazując swoje białe kły. 
- Ale przydałoby się...
- A tak na marginesie... Wiesz o co chodzi z tą dziwną grą Naruto?
- Nie mam pojęcia, nawet nam nie chciał powiedzieć co mu chodzi po jego durnej głowie. - prychnęła.
Kiba się tylko uśmiechnął.
~*~
- Uwaga mieszkańcy wioski! - Sakura i Grimmjow stali w tłumie ludzi czekając, aż Naruto ogłosi tą świąteczną grę. Oboje byli opatuleni szalikami i czapkami, a na sobie mieli grube zimowe kurtki swetry. Śnieg obsypał całą Konohę i na szczęście akurat teraz przestał padać.
Naruto stał na dachu czerwonego budynku ubrany w standardowy strój Hokage bez żadnych ociepleń, przez co Sakura uznała, że jest idiotą. Mówił przez megafon całkowicie podniecony - Każdy z was otrzyma mapki i dzwonki w różnych kolorach, na mapach będą zaznaczone "x", jako punkt wymiany dzwonków. Każdy otrzyma tylko jeden. W punktach wymiany będziecie musieli przejść kilka prób, które będą zliczana. Osoba, która zdobędzie wszystkie punkty i otrzyma największą ilość za zaliczenie otrzyma... pięć beczek cieplutkiego sake!
Sakurza, aż oczy zabłysły, gdy o tym mówił.
- A i jeszcze jedno punktów wymiany jest pięć i w każdym przyjmują dzwonek o innych kolorach, a więc trzeba zdobyć pięć różnokolorowych dzwonkach. Kolory dzwonków to: zielony, żółty, różowy, niebieski i fioletowy! A więc grę świąteczną czas zacząć.
Nie wiadomo skąd Sakura i Grimmjow jak i reszta mieszkańców mieli mapy i dzwonek, ale postanowili się jak najszybciej ulotnić w poszukiwaniu pierwszego punktu.
- Pierwszy punkt znajduję się tuż koło kawiarni Yamanaka, a właściwie w niej... - mruknęła lustrując mapę.
Grimmjow szedł tuż obok niej z dłońmi wsadzonymi w kieszenie. Patrzył na skupienie na twarzy Haruno.
- Czemu się tak angażujesz? - spytał
- Tu chodzi o pięć cieplusieńkich beczek sake! - pisnęła
~*~
Tymczasem Hinata i Kiba także szli do swojego punktu trzymając się za ręce. Oczywiście obok nich szedł Akamaru. 
- Pośpieszmy się - powiedziała Hyuuga cała napalona na sake.
- Po co? Przecież jesteśmy szybcy... a bynajmniej szybsi od reszty ninja.
- Ale Sakura... - powiedziała - ona nie da tak łatwo tych pięć beczek sake.
- Cholera jasna! - zaklął Kiba - Nie ma większych alkoholiczek od was!
Hinata nie zwróciła uwagi na ten docinek i przyśpieszyła kroku wręcz ciągnąc za rękę znudzonego Kibe.
~*~
 Kiedy reszta biegała po całej wiosce Naruto z Ino stali pod swoim gabinetem. Naruto jako dżentelmen otworzył przed nią drzwi, ruchem ręki, zapraszając do środka. Ino z uśmiechem chętnie weszła do pomieszczenia. Widok zwalił ją z nóg. Po wcześniejszych meblach Naruto nie został nawet ślad. Teraz tuż na przeciwko ogromnego okna znajdował się okrągły stolik z starannie przyrządzoną kolacją, a na przeciwko siebie były postawione dwa krzesła. Aby nie było pusto, Uzumaki zostawił kilka roślinek i jakieś dekoracje składające się z greckich lub celtyckich rzeźb.
Usiadła nadal oczarowana wyglądem pomieszczenia. Na stole paliła się tylko jedna świeca dając małe światło w całym pokoju, co dodawało tajemniczości i uroku. Za oknem było widać zapadający zmrok nad śnieżną Konohą.
Zajął miejsce na przeciwko niej, a ona nadal wpatrywała się jak zaczarowana w krajobraz za oknem.
- Nie wiem jak udało ci się to wszystko przygotować. - powiedziała w końcu z niedowierzaniem.
- Dla ciebie wszystko - odparł patrząc na nią z czułością.
~*~
Nim Hinata, Kiba, Sakura i Grimmjow w ogóle zdążyli dojść do swoich punktów już ogłaszano czyjeś zwycięstwo. A kto wygrał?
Cała Konoha znowu stała przed czerwonym budynkiem oczekując wystąpienia zwycięzcy. Sakura i Hinata już lepiły śnieżki by tego kogoś obrzucić swoim żalem przegranych. 
- Cholera! - zaklęła Sakura robiąc kule - Byłam już tak blisko!
- Ja też!
Grimmjow i Kiba za to przyglądali im się z zażenowaniem. 
- To dojście do pierwszego punktu to "Byłam już tak blisko"? - spytał Kiba szeptem, tak aby jego dziewczyna nie usłyszała.
Grimmjow tylko położył dłoń, na jego ramieniu jakby chciał go pocieszyć i zrobił zatroskaną twarz.
- To jest Sakura i Hinata, tego nie ogarniesz.
- Co prawda, to prawda...
~*~
Po tym każdy ogrzewał się w swoich domkach. Mimo wszystko święta Bożego Narodzenia okazały się dla nich bardzo miłym i przyjemnym czasem. 

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 12

Pobyt w wiosce żywiołów choć trwa dopiero dwa dni to jednak już był dla nich świetny. Naruto i Ino wspólnie zwiedzali każdy zakątek czarującej mieściny, Hinata zaprzyjaźniła się z jedną z Yosokage, Tamiko, która była także Umikage i razem spędzały czas na rozmowach i innych takich, za to Sakura zafascynowana wioską czytała w ich bibliotece różne księgi. Z nią był Grimmjow, który jakoś nie miał ochoty nic robić, a jako iż nikt nie miał do niego pozytywnych uczuć i nawet ich nie lubił to szwendał się koło Sakury. Oczywiście nie to, że ją lubił czy coś... Tylko lubił jej dokuczać. Kiedy czytała albo przewracał jej strony albo pstrykał w czoło i dźgał w policzki. To wszystko prowadziło rzecz jasna do kłótni. 
Mimo wszystko każdy świetnie się bawił. 
~*~
To był drugi dzień pobytu tutaj. Ino dziś czuła się nie na siłach. Mówiła, że brzuch ją boli, a więc Naruto został przy niej na wszelki wypadek. Trzymał za rękę, pocieszał i spełniał każdą zachciankę przyszłej matki jego dziecka. 
Teraz leżał koło niej na lewym boku wodząc palcem po jej odkrytym brzuchu. Czasem go masował. Ino czuła wtedy błogi spokój, może przez chwilę, ale było to lepsze niż nic. 
Naruto w pewnym momencie przestał i przyłożył głowę do brzucha Ino. Słuchał. Uśmiechnął się, kiedy Ino zaczęła głaskać jego blond czuprynę. 
- Naruto... - mruknęła wykrzywiając twarz w grymasie. - Nadal boli.
Zmartwiony oderwał się od swojego nienarodzonego dziecka i spojrzał się na nią z bólem. Odgarnął jej grzywkę do góry i pocałował lekko spocone czoło.
- Niedługo wróci Sakura i zobaczymy co powie... A teraz wytrzymaj skarbie. 
Kobieta skinęła głową i przełknęła ślinę zamykając oczy. Spróbowała usnąć, a kiedy Naruto położył się znów obok niej i znów zaczął wodzić po brzuchu prawie jej się to udało. 
~*~
Za to panna Haruno wybrała się na spacer, oczywiście razem z Grimmjowem, mając dość siedzenia w bibliotece. Szli uliczkami prawie zapominając o wczorajszych kłótniach. Prawie. Bo nadal patrzyli na siebie spod byka. 
- Gdzie idziemy? - spytał obojętnie.
- Chcesz powiedzieć "ja"? Gdzie JA idę?
- Nie, chcę powiedzieć, gdzie MY idziemy?
- Nie wiem, gdzie ty pójdziesz, ale ja idę do jakiegoś baru... Mam ochotę na małe co nieco. 
- Hmmm. Muszę przyznać, że to naprawdę dobry pomysł. - popatrzyli się na siebie znacząco i nagle cała ich nienawiść do siebie znikła. Od pamiętnego wieczoru odkryli wspólne "zainteresowanie" i chyba tylko to sprawiało, że zapominali o swoich relacjach i zaczynali nagle być przyjaciółmi.
Poszli do pierwszego, lepszego baru. W środku nie było zbyt wiele osób ze względu na wczesną porę dnia.
Usiedli przy stoliku zamawiając... wszystko!
~*~ 
- Ten Kiba musi być naprawdę wspaniałym mężczyzną! 
Nieopodal baru, gdzie pili Sakura i Grimmjow mieścił się inny bar, gdzie rozmawiały już nieźle wstawione Tamiko i Hinata.
- I jest! Jest taki opiekuńczy i słodki. - mruknęła cała się rumieniąc. - To pierwszy facet, do którego coś takiego czuję!
- Rany! Też bym się chciała zakochać!
- Jesteś taka piękna, na pewno masz jakiegoś faceta.
- Tamiko-san? - obje spojrzały się w tył i zobaczyły jednego z Yosokage, a dokładnie Chikage, Mikoto Abe. 
- Mikoto-chan! - zawołała kobieta przesuwając się tak, aby mężczyzna mógł usiąść. W końcu, kiedy niepewnie przysiadł się do pijanych kobiet spojrzał się na Hyuuge.
- Pani Hinata, tak?
- Dokładnie. - powiedziała z uśmiechem.
- Co ty tu robisz Mikoto?
- Szukałem cię Tamiko-san. - powiedział z szarmanckim uśmiechem. - Jednak widać, że nie nadajesz się do rozmowy.
- Co? Niby czemu?
Mężczyzna westchnął.
- Może, za pozwoleniem... Da się pani zaprowadzić do sypialni? 
- Niech ci już będzie. - mruknęła niezadowolona. Hyuuga słysząc co mężczyzna proponuje jej nowo poznanej przyjaciółce zrobiła się czerwona jak burak. To oczywiste, że źle zrozumiała to co przed chwilą powiedział.
- Nie przeszkadza to pani? - zwrócił się do Hinaty, biorąc Tamiko na ręce.  
- N-nie! - odparła od razu - Niech miłość zwycięży! - zawołała jeszcze na odchodnym, na co Mikoto się głęboko zdziwił.
~*~
- Ej, wiesz co? - spytała Sakura "leżąc" na stole.
- No?
- Chyba powinniśmy iść do pokoju. - mruknęła wodząc palcem po oblamówce kieliszka. 
- Chyba. - odparł jednak, żadne się nie poruszyło. Oboje głęboko westchnęli.
- Wiesz co? - spytał Grimmjow zerkając na nią.
- No?
- Jeszcze nie widziałem takiej kobiety jak ty. - mruknął
- Chodzi o picie?
- No.
Uśmiechnęła się.
- Lata praktyki.
~*~
Mineko stała w ogrodzie ubrana w brązowe spodnie i szarą bluzkę. W dłoniach trzymała zmiętolone bolerko. Oglądała teraz kwiaty, które z dnia na dzień stawały się coraz bardziej kolorowe i pełniejsze.
- Jak cię może to nie nudzić? - usłyszała za sobą głos Taisuke.
- Kwiaty to hobby, które wbrew pozorom jest pełne przygód i mnóstwem ciekawych przeżyć, tylko trzeba je dokładnie obserwować, aby widzieć takie rzeczy.
- Komu by się chciało patrzeć przez cały czas na jakieś chwasty? - prychnął, na co Mineko uśmiechnęła się pod nosem.
- A więc czemu tu jesteś? - podniosła jedną brew do góry i wtopiła w niego swoje złote oczy.
Odwrócił wzrok gapiąc się na dróżkę, na której stoją, zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Nudzi mi się. - odparł po dłuższej chwili.
Mineko odwróciła się nieco rozczarowana jego zachowaniem. Jak zawsze był dziecinny nie mówiąc wobec niej prawdy, a zwłaszcza jeśli chodziło o ich relacje, które już dawno przestały być na poziomie przyjaciół.
- Co się obrażasz? - spytał rozbawiony, jej nie było do śmiechu.
- Nie obrażam się - odparła zrywając delikatnie jeden z piękniej zakwitających róż o kremowym kolorze. Zaciągnęła się zapachem kwiatu.
- Właśnie widać. - mruknął niezadowolony.
Odwróciła głowę w jego stronę. Wyraźnie dawała znak, aby sobie poszedł.
Zrozumiał znak, jednak dzisiaj miał zbyt dobry humor, by sobie pójść i odpuścić dokuczanie swojej "przyjaciółce". Uklęknął obok niej i pstryknął w czoło, jakby była małym dzieckiem, w rzeczywistości była ona wyniosłą i poważną osobą z wysoką ranga, którą tak naprawdę nikt by nie porównał z dzieckiem.
Zmarszczyła brwi patrząc się na niego jak na przygłupa.
- Kiedy ty wreszcie dorośniesz? - spytała całkiem poważnie.
- Nigdy. - odparł uśmiechając się szeroko.
- To dorośnij. - powiedziała i wstała coraz bardziej zła. On nadal został tak jak był. Patrzył jak się odwraca i zaciska pięści - Mam dość.
- Czego?
- Dobrze wiesz.
- No właśnie nie wiem. - z jego twarzy zniknął uśmiech, a wstąpiła złość i niezrozumienie do jej słabości i kruchości.
- Zachowujesz się tak jakbyśmy byli przyjaciółmi.
- A nie jesteśmy?
- Nie. Dla mnie znaczysz więcej, ja dla ciebie także, więc czemu... czemu nic z tym nie robisz?
Odwróciła się w jego stronę czując jak cały żal się z niej ulatnia, a wstępuję zmieszanie i wstyd nad swoją słabością, którą pokazała.
- Może tak już musi być. - mruknął wstając - Może po prostu nie potrafię robić z tym czegoś więcej... Daj sobie spokój. - powiedział na odchodnym.
Kobieta spuściła wzrok. Taisuke to dupek, który potrafi wszystko spieprzyć, bo nie chcę wydurniać. A ona się w nim zakochała. Durna z niej kobieta!
- Dzisiaj nie mamy wspólnej kolacji z naszymi gośćmi - powiedziała tylko po czym sama odwróciła się na pięcie i ruszyła w swoją stronę.
Taisuke jeszcze tylko odwrócił się, by spojrzeć na jej oddalające się plecy.
~*~
Nie pamiętała jak się znalazła w łóżku tuż obok Grimmjowa, który najwidoczniej jeszcze spał, jednak w sumie jej to nie obchodziło. Ważne, że teraz leżała sobie wygodnie, nieważne, że skacowana po całości. 
Przekręciła się na bok mając przed oczami twarz mężczyzny. Przyglądała się jego zamkniętym powiekom i brwiom zawsze ułożonym tak jakby był zły, choć wcale nie był. Lekko opadającym na czoło trzem, cienkim kosmyków jego niebieskich włosów i  idealnym zarysie. Był naprawdę przystojny i do tego seksowny, ale marnował swój urok przez ten charakter. Taki typowy dupek. Jedyne co w nim lubiła, oprócz wyglądu, to to, że lubił pić.
Grimmjow coś wymamrotał, a po chwili otworzył powoli swoje oczy. Patrzył się przez długą chwilą, na świdrujące go zielone tęczówki.
- Co jest? - spytał w końcu
- Muszę przyznać, że jesteś naprawdę przystojny. - uśmiechnęła się do niego
Zamrugał zdziwiony oczami. 
- Czemu tak nagle? To jakiś sarkazm?
- Nie. - powiedziała rozbawiona - Mówię ci, że jesteś przystojny.
- Mów dalej - zachęcił z uśmiechem. 
- No więc... masz fajne włosy - poczochrała je lekko, po czym przejechała palcem wskazującym po jego kościach policzkowych kończąc na środku brody. - Ostre rysy i... - w końcu zjechała palcem na jego klatę przejeżdżając palcem po jego rysach mięśni - fajną klatę.
Roześmiał się. Podobała mu się jej gra. 
- A ja? - spytała kontynuując ich zabawę. 
- Hmmm - udał, że się zamyśla, w końcu wziął kosmyk jej włosów i zaczął go obracać między palcami. - Fajny kolor włosów, lubię landrynki. - zachichotała. Grimmjow przeszedł także na twarz i przejechał po jej zaróżowionych wargach kciukiem - pełne usta... - w końcu zszedł niżej. Palcem wskazującym złapał za dekolt bluzki i pociągnął w dół, ukazując część piersi. - I najlepsze - mruknął patrząc znacząco w jej biust.
Haruno zachichotała.
- Ty zboczeńcu!
- No co? Ty skomentowałaś moją klatę, to ja mogę twoją!
- No nie! Najlepsza wymówka jaką słyszałam!
- Zaraz skończysz kłapać tymi swoimi "pełnymi ustami"! 
- He? A jak to zrobisz? - spytała znów zaczynając grę.
- Chcesz się przekonać?
Kiwnęła głową z zalotnym uśmieszkiem. 
Grimmjow z prędkością światła usiadł na niej okrakiem i przygwoździł jej ręce do łoża. Uśmiechnął się zadziornie.
- Zaraz ci pokaże co robię z niegrzecznymi dziewczynkami. - mruknął przybliżając swoją twarz do jej. 
- Pokaż, pokaż - puściła mi oczko. 
Zbliżał się do niej powoli, kiedy w końcu dotykał wargami jej warg ktoś nagle wszedł nie zwracając w ogóle uwagi co się tu dzieje. 
- Sakura! - wykrzyknął Naruto. Grimmjow podniósł się patrząc na niego spod byka - Ino rodzi!
To wystarczyło, by mężczyzna z prędkością światła z niej zszedł, a ona zaraz była przy wejściu i biegiem kierowała się do pokoju narzeczonych.

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 11

No cholera! Otworzyłam ten nowy post i było tak pusto przez jakąś godzinę ._.
I tak postanowiłam bliżej przybliżyć wam obraz siedziby Yosokage. Tyle miałam stron otwartych na temat stylach w architekturze i w google grafice jakieś przykładowe budowle. Uważam, że poszło mi dobrze i się bardzo nad tym napracowałam, a więc chciałam, abyście na to głównie zwrócili uwagę ^^
i wgl nwm czy mi się wydaję, ale rozdział chyba wyszedł długi, nareszcie *^* Mam nadzieję, że zafascynuję was wioska pięciu żywiołów...
Grimmjow: I zapraszam na rozdział ;) A i jeszcze mały słowniczek:

Gogyōgakure - wioska pięciu żywiołów ( Gogyō - pięć żywiołów)
Yōsokage - kage wioski pięciu żywiołów ( Yōso - żywioł) 
Kasaikage - odrębny kage ognia ( Kasai - ogień)
Umikage - odrębny kage wody ( Umi - Ocean)
Kūkikage - odrębny kage powietrza ( Kūki - powietrze)
Chikage - odrębny kage ziemi ( Chikyū - ziemia)
Inakage - odrębny kage błyskawicy ( Inazuma - błyskawica) 

No to chyba wszystko ^^

~*~

Po dniu drogi byli pod wioską. Przed ogromną bramą, którą oplatał czerwony smok stało dwóch ninja. Jeden ubrany w strój o czerwonych barwach składający się z długich spodni, bluzki oraz kamizelki chunina. Drugi ubrany bardziej w biały strój, składający się z tych samych ubrań. Każdy miał opaskę przedstawiającą "żywioł" napisany w znakach kanji: 要素
- Witajcie w Gogyogakure! - wykrzyknął ten ubrany na biało. - Przybyliśmy tu, aby zaprowadzić was do naszych Yosokage!
Wszyscy uśmiechnęli się przyjaźnie.
- Dziękujemy bardzo. 
Weszli w głąb wioski. Każda budowla wyglądała fenomenalnie i była zachowana w stylu typowo japońskim. Duże, zbudowane z belek, posiadające te niesamowite dachy. Nie było miejsca na żadne stragany. Wszystkie sklepy były umieszczone w tych budowlach. Z dala widać było czubek budowli większej niż inne. 
- W samym centrum znajduję się budynek zwanym Centralą, jest to siedziba naszych Yosokage. Tam, też zmierzamy. 
Siedziba Yosokage różniła się od innych. Przypominała ona bowiem pałac w stylu barokowym. Połączenie koloru jasno niebieskiego i śnieżnobiałego sprawiało, że to miejsce odróżniało się bardzo od budowli, których kolorystyka ograniczała się  do ciemno brązowego. Miał trzy wieże, które były symetrycznie ułożone. Na dachu środkowej była postawiona biała rzeźba przedstawiająca dwóch ludzi, prawie nagich trzymających się za dłonie. Dach był zrobiony z maleńkich wyblakło niebieskich dachówek. Okna były porozstawiane bardzo gęsto także symetrycznie ułożone. "Pałac" był otoczony wysokim murem w takich samych kolorach co budowla. Z obu stron bram na samej górze znajdowały się dwie rzeźby. Jedna przedstawiała kobietę z lirą, ubraną w morską pianę. Druga rzeźba przedstawiała samego Zeusa trzymającego w dłoni błyskawicę i siedząc na tronie niczym pan, który patrzy na gości tego zamku. Na dziedzińcu nie znajdowało się nic specjalnego. Przy wejściu był wyłożony białymi, ogromnymi kafelkami. Około dziesięć metrów w obie strony dalej teren pokrywała trawa, na której były posadzone krzaki w kształcie przeróżnych postaci i rzeczy. Jeden przedstawiał amora, inny zaś jakiś dziwny kształt. 
Kiedy przekroczyli próg bramy, każdy miał zdziwioną minę. Wszyscy byli pełni podziwu. To wszystko wyglądało fenomenalnie. 
Ninja jednak weszli jak gdyby nigdy nic. Zapewne byli już przyzwyczajeni do takich widoków. Doszli przed nimi do drzwi i je rozwali na całą szerokość ukazując ogromny hol wyglądający jak sala balowa, po którym chodzili różni ninja ubrani w takie same stroje jak oni tyle, że jeszcze w innych kolorach. Niektórzy się trafiali w indywidualnych strojach, ale mimo to nie wychodzili za bardzo po za inne kolory niż czerwony, niebieski, biały, brązowy i żółty. 
Hol miał wymiary ok. 20 m x 30 m
Po obu stronach rozchodziły się śnieżnobiałe schody, i także po obu stronach, ok pięć metrów od wyjścia można było wchodzić w korytarze. Sufitu nie było. Był dach. Ściany miały kolor biały, a kafelki czarne i białe przeplatające się ze sobą. Przy ścianach ok metr od siebie były poustawiane różne rzeźby, a na ścianach pojawiały się obrazy niezbyt kolorowe, gdyż to by popsuło cały efekt. 
Weszli do środka oczarowani wyglądem tego miejsca. 
Ninje, którzy otwierali im drzwi, zamknęli je i zniknęli. Jednak byli tak oczarowani, że kompletnie o nich zapomnieli. Nie było zbyt wielu ludzi, a więc bez problemu mogli oglądać wszystkie atrakcję jakie się tam znajdowały. 
- Widzę, że nasza siedziba się wam podoba. - Obok siebie usłyszeli kobiecy, mocny głos. Odwrócili się w jego stronę i ujrzeli kobietę o rudych włosach, wręcz, aż czerwonych i złotych oczach. Miała ok. metr sześćdziesiąt pięć wzrostu. Ubrana była w długą suknię w kolorach czerwonym i niebieskim posiadającym kołnierz. Włosy miała spięte w luźną kitkę, która spoczywała na jej lewym barku, z prawej strony pozostawał niezwiązany kosmyk, pełniący rolę grzywki. Na głowie miała fikuśny niebieski kapelusik z złotą "pajęczyną" (? o.O) Jej makijaż składał się z tuszu i czerwonej szminki.
Naruto wyszedł przed grupę.
- Witam, nazywam się Naruto Uzumaki, Hokage. 
- Miło mi cię poznać, czcigodny Hokage, oczekiwałam spotkania z tobą i twoimi towarzyszami. Jestem Mineko Imamura, Yosokage, a dokładnie Kasikage, pewnie teraz nie za bardzo rozumiecie o czym mówię? - spytała grzecznie
- Niestety - Naruto podrapał się po głowie.
- To nic. To normalne. Najpierw może odpocznijcie. - zaproponowała i powędrowała w stronę schodów. - Chodźcie za mną. 
Wspięli się po prawych schodach, aż na samą górę. Powędrowali w prawą stronę, ukazał im się ogromny korytarz z brązowym dywanem i białymi ścianami ze złotymi paskami. Między drzwiami były ustawione portrety wyniosłych osób dumnie prezentujących się w różnych futrach i szalach. 
Przystała przy piątych drzwi od początku. 
- Tutaj będziesz spał ty Hokage z małżonką. Klucz jest w środku. Od razu mówię, że spotkamy się na kolacji. Przyjdą po was moi wierni shinobi.
- Dziękujemy. - odpowiedzieli i weszli do swojego pokoju.
Mineko podeszła do drzwi naprzeciw pokoju Naruto i Ino.
- Tutaj będzie spał dowódca Anbu, Hinata Hyuuga.
- Dziękuję bardzo. - powiedziała i już czmychnęła do swojego pokoju.
- I dla Pani Haruno...
- Przepraszam, że przerywam... - Odezwał się Grimmjow - Ale, gdzie ja będę spał?
Kobieta zlustrowała go wzrokiem.
- Najmocniej przepraszam, ale nie miałam informacji o tym, że pan przyjeżdża. Pani Haruno, czy podzieli pani pokój z towarzyszem?
- Hmmm? Nie ma innych pokoi? O ile się nie mylę to jest ich tutaj dużo. 
- Ach, ale nie są przygotowane. Podczas pobytu na pewno jakiś pokój każe przygotować, ale jedna noc, chyba nie zaszkodzi?
W środku Sakury aż wrzało, nie mogła stracić teraz swojej maski, a więc uśmiechnęła się do niej ciepło.
- Nie ma problemu. 
Wpuściła ich do pokoju. 
Wojnę czas zacząć, przeszło przez myśl Sakurze.
~*~
Pokój Ino i Naruto był utrzymany w kremowych barwach. Drzwi były zaraz koło prawej ściany, a zaraz za drzwiami po prawej stronie znajdowało się ogromne łoże z baldachimem. Pościel i baldachim miały miodowy kolor, a belki, które były jasne były zrobione z jesionu. Z każdej strony łóżka znajdowały się dwa maleńkie stołki (Wiecie o co chodzi dop.aut) także zrobione z jesionu. Na jednym z nich stał pomarańczowy długi wazon, a w nim starannie ułożone białe narcyzy. Na przeciwko łóżka prawie całą ścianę zdobiło jedno wielkie okno, z widokiem na wioskę. Na prawo była łazienka. Ino rzuciła się na łoże, a Naruto patrzył się z uśmiechem jak jego narzeczona przytula się do pościeli.
- Jak miło. - mruknęła
Uzumaki podszedł do łazienkowych drzwi i je otworzył.
- Co powiesz na wspólną, odprężającą kąpiel?
Ino uśmiechnęła się zadziornie.
- Tylko czekałam na tą propozycję.
~*~
Hinata pierwsze co zrobiła to wykąpała się. Tak zdecydowanie odzwyczaiła się od podróży po za Konohę, a odprężająca kąpiel zawsze działała na nią kojąco. 
W samych majtkach i dużej bluzce wślizgnęła się pod kołdrę. Pomyślała o Kibie, a także o ostatniej nocy jaką spędzili. Zdecydowanie ich relację stawały się coraz bardziej głębsze i Hyuuga chyba nigdy nie miała jeszcze z nikim tak trwałego związku. Nawet może już myśleć o ślubie... Nie... Jeszcze za wcześnie. Dla nich, jak i dla niej. Ona musi się teraz rozwijać zawodowo. 
Jej pokój był pokojem, w którym emanowały barwy fioletu co bardzo uspokajało Hyuuge. Lubiła ten kolor. Ustawienie miała podobne do tego u Naruto i Ino. 
W końcu zmęczenie przejęło nad nią kontrolę i zasnęła.
~*~
W pokoju Haruno i Grimmjowa nie było za wesoło, ledwo co weszli, a już zaczęli się kłócić, tyle, że teraz nie pamiętają już o co...
- Ty cholerna mendo!
- Fikasz mała karaczanico?!
- Tak smerfie!
- Nie przeciągaj struny landrynko!
I tak trwała ich kłótnia, aż w końcu zmęczeni odpuścili. Najpierw Sakura poszła się kąpać, a potem Grimmjow. Później oboje przestudiowali pokój i teraz oglądali widok z okna.
- Ta wioska jest naprawdę piękna. - szepnęła Sakura zaczarowana krajobrazem.
- Tym razem muszę się z tobą zgodzić, rzadko się znajduję takie osady.
Sakura patrzyła się po kolei na niedawno co zbudowane budowle niedotknięte jeszcze piętnem czasu. Zastanawiała się co ta wioska przeżyję, ona dopiero zaczyna swoją egzystencję i wygląda na to, że ma silnych shinobi. Jedna z tych Yosokage wydaje się bardzo silna, a jeśli jest ich więcej to w sumie bardzo dobrze dla tej wioski.  Mieć kilku silnych liderów to naprawdę dobra sprawa. Wojska czują się pewniejsze i mają podwyższone morale. A to jest kluczowe w wojnie. 
Jednak jeśli starliby się z nimi to wątpię czy by wygrali. Konoha może i nie ma iluś tam liderów, ale ma Naruto, który ma w sobie to coś, że ludzie idą za nim ślepo i ufają mu bezgranicznie. Stawiają na szali swoje życie. Tak on działa na ludzi.
~*~
Na kolacji zebrali się już prawie wszyscy. Nie było tylko jednego z Yosokage. Poczekali w chwilę, aż w końcu weszła do sali, ta jedyna z nich, którą znali, Mineko. Usiadła na czole stołu, na przeciwko Naruto. Po jego prawej stronie siedziała Ino, a obok niej Hinata, po lewej siedziała Sakura, a obok Grimmjow. Za to obok Hyuugi siedziały dwie kobiety. Jedna miała białe, krótkie włosy. Miała na sobie czerwone, krótkie kimono przepasane brązowym grubym pasem i jeszcze na nim brązowymi paskami. Miała także brązowy szalik i rękawiczki sięgające do łokcia, także w kolorze brązu. Druga kobieta siedząca, także koło Mineko po jej lewej stronie miała czarne włosy spięte w lekki kok. Miała czerwoną bluzkę od kimono i brązowe spodenki. Była lekko umalowana. 
Obok Grimmjowa siedział mężczyzna o brązowych włosach ubranego w czarną bluzkę do ramion i jakby odpięte rękawy w tym samy kolorze. Na bluzkę było założone również czarne bolerko w tym samy kolorze z kołnierzem. Miał normalne spodnie. 
Obok niego siedział mężczyzna o białych włosach zaczesanych do tyłu i surowym wyrazie twarzy. Ubrany był w czarną przylegającą bluzkę do ramion odsłaniającą jego bicepsy. Do tego czarne spodnie i glany. 
- Wybaczcie mi to spóźnienie. - rzekła - Na początek zjedzmy coś, o pustym żołądku nie ma co rozmawiać. 
~*~
Kiedy wszyscy byli najedzeni Mineko odchrząknęła, aby uspokoić rozmowy jakie kilka grupek właśnie ze sobą odbywało. Wszyscy spojrzeli się w jej stronę. Ona niczym nie speszona wstała.
- Na początek przedstawimy się. A więc ja jak już mówiłam jestem Mineko Imamura, przewodnicząca Yosokage, a ściślej mówiąc Kasaikage.  - Spojrzała się znacząco na czarnowłosą kobietę, a ona zaraz wstała. 
- Ja się nazywam Tamiko Hayakawa, Yosokage, a ściślej mówiąc Umikage. - Usiadła
Teraz wstała kobieta o białych włosach.
- Na imię mi Suzue Fujimoto, nie będę już mówić, że jestem Yosokgae, gdyż to wiecie, ale powiem, że jestem Kukikage. 
Usiadła i teraz wstał mężczyzna o brązowych włosach.
- Nazywam się Motoki Abe i jestem Chikage.
Po nim wstał ostatni.
- Jestem Taisuke Hiyama. Inakage.
- To już wszyscy, jak zauważyliście, mamy tutaj aż pięciu kage, ale mimo to pracuję nam się bardzo dobrze. Wioska jest można powiedzieć podzielona. Każdy zależnie od żywiołu nosi inny kolor stroju. W naszej wiosce są także wyodrębniane pewne części, pierwsze są podstawowe, najsilniejsze: powietrze, ziemia, woda, ogień i błyskawica, drugie są podrzędne, typu: para, lawa, lód oraz nadrzędne jak: czasoprzestrzeń, muzyka, twory i inne, podstawowe, jak już mówiłam są najsilniejsze, dlatego ci którzy używają ich są elitą, niepokonani, jeszcze nikogo z części podstawowych nie pokonała część podrzędna czy nadrzędna, część podstawowa są to główne żywioły, dlatego też wioska została nazwana na ich cześć, następne są podrzędne, jak sama nazwa wskazuję, są najsłabsze, wywodzą się od podstawowych, dlatego też posiadają tylko część ich mocy, następna część to nadrzędna, jest ona wykorzystywana tylko przez dosłownie garstkę osób, gdyż potrzeba dużo wysiłku oraz ogromnej inteligencji, aby ją osiągnąć, tylko sześć osób umie kontrolować te żywioły, podałam tylko trzy, a mianowicie czasoprzestrzeń, muzyka i twory, pozwólcie że powiem dlaczego, gdyż osoby, które się nimi posługują są najsilniejsze z całej szóstki, inne trzy to technika książek, hipnozy oraz miłości. Opowiem wam o ich właścicielach oraz na czym one polegają, może najpierw Luna kontroluję czasoprzestrzeń. Jest to wydaję się że najsilniejsza z całej szóstki. Jej technika polega na kontrolowaniu, czasu i wymiarów. Następna osoba to Miki, włada muzyką, jak sama nazwa wskazuję kontroluję muzykę, nuty jak i nawet taniec, Hisako robi twory, a mianowicie różne kształty, mogą przybrać postać osoby, albo jakiejś broni, a teraz ci słabsi, pierwsza może niech będzie Lavi, osoba posługująca się techniką książek, zawsze nosi ze sobą książkę, na czas walki wyjmuję ją i czyta fragment, i wtedy, pojawia się to co przeczyta. Kolejna osoba to Himei, posługuję się hipnozą, to oznacza że hipnotyzuję ją lub męczy psychicznie, ostatnia osoba to Julia, włada techniką miłości, potrafi sprawić że samym wyglądem człowiek się w niej zakocha, a jeśli to nie zadziała używa specjalnej techniki, wydaję się że jest najsłabsza, nikt nie widział jak używa tej techniki. Nawet my kage. Ta szóstka jest naszą tajną bronią i można by rzec, że skłamałam mówiąc, że część nadrzędna nie mogła by pokonać części podstawowej. Oczywiście są geniusze, którzy z części podstawowej, którzy równają się z częścią nadrzędną, ale jednak część nadrzędna pozostaje najsilniejsza. To chyba wszystko o nasze wiosce. - Wzięła głęboki oddech i napisała się wody. - Udajmy się teraz do naszych pokoi na odpoczynek.